sobota, 21 lutego 2015

Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym Falun 2015

Skoki

Kamil Stoch - 27 lat, AZS Zakopane

Piotr Żyła - 28 lat, Wisła Ustronianka

Aleksander Zniszczoł - 20 lat, KS Wisła

Dawid Kubacki - 24 lata, TS Wisła Zakopane

Jan Ziobro - 23 lata, WKS Zakopane

Klemens Murańka - 20 lat, TS Wisła Zakopane

Biegi

Justyna Kowalczyk - 32 lata, AZS AWF Katowice

Sylwia Jaśkowiec - 28 lat, LKS Wiśniowa-Osieczany

Ewelina Marcisz - 24 lata, MKS Halicz Ustrzyki Dolne

Kornelia Kubińska - 29 lat, AZS AWF Katowice

Magdalena Kozielska - 23 lata, UKS Regle Kościelisko

Maciej Staręga - 25 lat, UKS Rawa Siedlce

Maciej Kręczmer - 33 lata, LKS Poroniec Poronin

Jan Antolec - 24 lata, LKS Poroniec Poronin

Sebastian Gazurek - 24 lata, NKS Trójwieś Baskidzka

Konrad Motor - 21 lat, AZS AWF Katowice

Kombinacja norweska

Adam Cieślar - 22 lata, KS Wisła

Szczepan Kupczak - 22 lata, AZS AWF Katowice



Polscy medaliście:

Adam Małysz - 4 złota, 1 srebro, 1 brąz

Justyna Kowalczyk - 2 złota, 3 srebra, 2 brązy

Józef Łuszczek - 1 złoto, 1 brąz

Kamil Stoch - 1 złoto, 1 brąz

Stanisław Marusarz - 1 srebro

Antoni Łaciak - 1 srebro

Stanisław Gąsienica Daniel - 1 brąz

Jan Staszel - 1 brąz

Stefan Hula senior - 1 brąz

Maciej Kot - 1 brąz

Dawid Kubacki - 1 brąz

Piotr Żyła - 1 brąz

Marcin Gortat - ciekawostki

Gorta
Ciekawostki:
10 koszykarskich zasad Marcina Gortata
1. Zawsze trenuję na 100 procent, bo tylko wtedy mogę stać się lepszym zawodnikiem.
2. Wykonuję ćwiczenia poprawnie i nie oszukuję, bo oszukiwałbym nie trenera, a samego siebie.
3. Nie zwracam uwagi na innych jak trenują tylko koncentruje się na sobie i na tym, co robić, aby stać się jeszcze lepszym zawodnikiem.
4. Staram się prowadzić zdrowy i higieniczny tryb życia, który pozwoli mi w 100 procentach skoncentrować się na koszykówce. Unikam jakichkolwiek problemów.
5. Nie zadowalam się jednym dobrym treningiem, bo każdy jest walką o pozycje w drużynie.
6. Walczę o swoje nawet, jeżeli muszę porównywać się z lepszym czy bardziej doświadczonym zawodnikiem.
7. Zawsze myślę o tym, żeby rozwijać moją grę jak najbardziej tylko się da, zarówno w ataku jak i w obronie. Nie zadowalam się jednym dobrym manewrem pod koszem.
8. Utrzymuję dobre kontakty z trenerem, bo to jedyna osoba, która może spowodować, że nie będę rozwijał się jako koszykarz. Pamiętam, że od każdego szkoleniowca mogę czegoś się nauczyć.
9. Zawsze po słabszym meczu czy treningu analizuję moje błędy, ale nie myślę o nich. Przede wszystkim staram się więcej ich nie powtarzać.
10. Nigdy, ale to nigdy nie myślę o pieniądzach w koszykówce. Zawsze o tym, żeby być dobrym zawodnikiem, bo pieniądze wydasz, a Twoje imię pozostanie na zawsze!!!
7 obronnych zasad Zorana Kukica, którymi staram się kierować
1. Najlepsza obrona jest, kiedy zawodnik nie może przyjąć piłki, ale jak już to zrobi to jak najdalej od pola trzech sekund.
2. Zawsze utrzymuj dystans od swojego zawodnika, żeby nie minął Cię łatwo czy wykonał manewr na kontakcie pod koszem. Poza tym nigdy nie próbuj wybić mu piłki! Niech on atakuje Ciebie.
3. Nigdy nie wahaj się użyć faulu, bo to cześć dobrej obrony.
4. Pamiętaj, że na parkiecie jest 5 zawodników, a nie jeden, dlatego zawsze stój w pozycji, gdzie możesz widzieć swojego rywala i piłkę tzw. trójkąt. Bądź gotowy na to, że możesz pomóc jakiemuś graczowi w twojej drużynie.
5. Pamiętaj, że po oddanym rzucie najważniejsze jest zastawienie zawodnika, a dopiero potem możesz powalczyć o zbiórkę.
6. Staraj się kierować zawodnika, którego kryjesz, na jego słabszą stronę albo wykonanie słabszego manewru.
7. Rób wszystko, żeby kryty przez Ciebie koszykarz był cały czas wytrącany z balansu.

Piłka ręczna - ciekawostki

katar
1 Piłka ręczna potocznie nazywana jest „szczypiorniak”, od nazwy miasta w którym rozegrano pierwszy mecz w Polsce w 1917 roku.
2 Jest to dyscyplina olimpijska, która zadebiutowała w 1936 roku, a później już na stałe dołączona została w 1972 roku.
3 W starożytnej Grecji i w starożytnym Rzymie istniały sporty przypominające dzisiejszą piłkę ręczną.
4 Pierwsze zasady nowoczesnej piłki ręcznej spisał Duńczyk Holger Nielsen w 1898 roku.
5 Pierwszy międzynarodowy mecz rozegrany został 13 września 1925 roku. Niemcy pokonały Austrie 6:3.
6 Piłka ręczna jest drugą najszybszą zespołową grą na świecie (za hokejem).
7 Gracze mogą trzymać piłkę maksymalnie trzy sekundy bez odbicia i zrobić z nią nie więcej niż 3 kroki.
8 Niemcy to kolebka piłki ręcznej.
9 Uderzenie bramkarza piłką w twarz jest faulem.
10 Albania 1 – 81 Wyspy Owcze, jest to najwyższy wynik w historii piłki ręcznej ustanowiony przez szczypiornistki. Co ciekawe Albanki znalazły się na boisku przez przypadek. Działacze bałkańskiego kraju pomylili reprezentantki koszykówki z piłkarkami ręcznymi i na Wyspy Owcze wysłali nie tą drużynę co trzeba.
11 Według pierwotnych niemieckich zasad drużyna składała się z 11 graczy na boisku.

Po mistrzostwach świata Kowalczyk kończy z bieganiem

kawf
Polska biegaczka Justyna Kowalczyk (32 l.) po zajęciu 36. miejsca na zawodach w Rybińsku zdecydowała się nie startować już do czasu mistrzostw świata w Falun. Z naszych najnowszych informacji wynika jednak o wiele więcej. Polska królowa nart nie ma również zamiaru startować po zawodach w Szwecji. Kowalczyk odpuszcza więc już sobie rywalizację w Pucharze Świata w tym sezonie
Kowalczyk notuje naprawdę słaby sezon. Wiele zawodów w Pucharze Świata kończyła albo na wczesnych eliminacjach, albo na odległych pozycjach. Do tego doszło również zasłabnięcie w czasie podbiegu pod Alpe Cermis, co wzbudziło wielkie zaniepokojenie o zdrowie naszej mistrzyni olimpijskiej i świata.
Ona sama jednak się nie poddaje i ciągle pragnie biegać. Narty to praktycznie całe jej życie. Do mistrzostw świata w Szwecji został już niecały miesiąc. Ostatnie wyniki znowu jednak nie przekonują. Po zwycięstwie w niedawnych zawodach o Puchar Kontynentalny w Estonii, w Rybińsku przypadło jej po raz kolejny odległe miejsce. Nie jest to dobry prognostyk przed MŚ. Przygotowania do nich mają opierać się w głównej mierze na odpoczynku i nabieraniu sił.
Znamy też plany Kowalczyk po starcie w Falun. Polka ma definitywnie odpuścić sobie starty w zawodach PŚ i zakończyć rozczarowujący sezon.

Michał Żyro dokonuje trudnego wyboru

Michal Zyro.jpg
Mistrzostwo z Legią czy transfer zimą do mocnego zagranicznego klubu?
Mistrzostwo z Legią.
Trener Jan Urban czy Maciej Skorża?
Jan Urban
Awans do Ligi Mistrzów za rok czy występ w finale Ligi Europy na Stadionie Narodowym w tym sezonie?
Występ w finale Ligi Europy
Atak czy lewa obrona?
Atak
Asysta czy piękna bramka?
Piękna bramka
Skoki narciarskie czy Formuła 1?
Skoki narciarskie
Bilard czy kręgle?
Kręgle
Doda czy Lady Gaga?
Doda
Whisky czy czysta?
Whisky
Spaghetti czy kurczak?
Spaghetti
Kolarstwo czy tenis?
Tenis
Trening w siłowni czy bieganie po górach?
Trening w siłowni
Piasek czy śnieg?
Piasek
Po czy PiS?
Nie mam zdania w tej kwestii

Leo Messi bije wszelkie rekordy [CIEKAWOSTKI I FAKTY]

Wiek – 27 lat
wzrost/waga : 169 cm/67 kg
pozycja na boisku: napastnik
wartość wg transfermarkt.de : 120 mln euro
debiut: 16.10.2004 (1:0 z Espanyolem)
pierwszy ligowy gol: 1.05.2005
CZYM STRZELAŁ?
prawą nogą; 54 goli
głową: 15 goli
lewą nogą: 300 goli
GDZIE STRZELAŁ?
Na Camp Nou (210 meczów): 204 gole
na wyjazdach (220 meczów) : 158 goli
teren neutralny (13 meczów) : 9 goli
SKĄD STRZELAŁ?
z pola karnego: 324 gole w tym 44 karne – 1 z dobitką
spoza pola karnego: 47 goli w tym 15 z wolnych
W KTÓRYCH MINUTACH?
1. połowa – 161 goli: 1-15 min – 32 gole ; 16-30 min – 62 gole ; 31-45 min – 67 goli
2. połowa – 209 goli: 46-60 – 52 goli ; 61-75 – 58 goli ; 78-90 – 100 goli
W KTÓRYCH MIESIĄCACH?
styczeń – 48 goli
luty – 34 gole
marzec – 56 goli
kwiecień – 32 goli
maj – 27 goli
czerwiec – 4 gole
lipiec – 0 goli
sierpień – 23 gole
wrzesień – 46 goli
październik – 31 goli
listopad – 48 goli
grudzień – 22 golI

Justyna Kowalczyk: Góry dały nam zapomnienie

1. Kiedy wraca Pani do domu w Kasinie Wielkiej?
- Dzień przed Wigilią. Zostanę dwa i pół dnia u rodziców. Kolejny raz wrócę po sezonie.
2. Mało tych wizyt. Nie ma Pani tego czasem dość?
- Wszystko zależy od sytuacji życiowej. Aktualnie w niczym mi to nie przeszkadza, choć oczywiście tęsknię za najbliższymi. Tyle, że do takiej sytuacji zdążyłam się przyzwyczaić. Przecież od 16 albo 17 lat tak wygląda moje życie.
3. To może odwrotnie – zbyt długi pobyt w domu mógłby Pani nie służyć?
- Nie wiem. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, co się robi i jakie ma się oczekiwania od życia. Wracając jeszcze do krótkiego pobytu w święta – to mój własny wybór. Pod koniec grudnia mamy już przecież Tour de Ski. I pewnie, że chciałoby się zostać w Kasinie na dłużej, ale nie miałabym gdzie trenować. A dwa czy trzy dni dłużej z rodziną wiele w moim życiu nie zmienią. Rodzice i rodzeństwo nadal będą mnie kochać. A przecież trzeba dobrze biegać.
4. Powiedziała pani, że wszystko zależy od tego, co chce się w życiu robić. Pani co by chciała?
Na razie biegam na nartach. W międzyczasie zrobiłam kilka ważnych rzeczy. I pewnie one będą zaczątkiem innego życia. Życia po nartach
5. Ma to związek z tym, że teraz powinniśmy mówić do pani „doktor Justyna”?
Nie trzeba tak mówić. Mam imię i nazwisko nie zmieniajmy tego. A doktorat? Nauka jest jedną z ważnych spraw w moim życiu, nigdy jej nie zaniedbałam i wszystkie stopnie edukacji kończyłam z wyróżnieniem. To pewnie kwestia wychowania, rodzeństwa oraz mamy i taty. Chwała im za to, że tacy są. Pewnie dalej będę coś robić w edukacji, ale nie wiem, czy na sto procent. Okaże się.
6. Gdyby została pani na uczelni, to właśnie jako „pani doktor”?
Kiedyś była taka możliwość. I to bardzo skrystalizowana. W ten sposób miałam przejść do życia po sporcie. Na razie się to wszystko odsunęło, ale nigdy nic nie wiadomo.
7. Byłaby pani dobrą nauczycielką? Pytam, bo wobec siebie ma pani z reguły wielkie oczekiwania.
Wiem, że nie byłabym dobrą trenerką. Chyba, że dla dzieci, bo tam mogłabym się świetnie sprawdzić. Od dorosłych wymagałbym jednak bardzo wiele. A zwykłe nauczanie? Ludzie lubią mnie słuchać. Gdy kiedyś próbowałam kogoś uczyć, zazwyczaj słuchacze wychodzili zadowoleni. Jednak poza praktykami na uczelni czy zajęciami, które prowadziłam, nie miałam możliwości robić tego dłużej. Mogłam to jednak wyssać z mlekiem, bo moja mama całe życie była bardzo dobrą polonistką.
8. Ile książek zabrała pani ze sobą na kilka najbliższych miesięcy?
Często ktoś z POLSKI mnie odwiedza i dowozi, żebym nie miała wielkiego bagażu. Teraz mam ze sobą z 6, może 7 pozycji. Wszystkie dość duże objętościowo. Później powymieniam.
9. Ile książek przeczyta pani w sezonie?
Zależy od sezonu. Bywały takie, że naprawdę dużo. To dla mnie relaks. Miałam start o 13 czy 14 i potrafiłam cały czas przed biegiem spędzić z książką w ręku. A że szybko czytam, to rocznie przerabiam dziesiątki pozycji.
10. Zmienił się przez te lata rodzaj książek, jakich pani szuka? Wiem, że raczej unika pani horrorów
Niewiele się zmieniło, może poza ostatnimi dwoma latami. Generalnie lubię, jak jest miło i przyjemnie. Zdarza się, że sięgam po coś trudniejszego i wymagającego, ale wtedy nie kończy się to zbyt dobrze. Książka ma być dla mnie rozrywką. To dokładnie jak z muzyką. Nie muszą być etiudy czy arcydzieła literackie, żebym o tym mogła mówić, choć czasem szukam i takich. A z książkami jest jedna zmiana! Mogę sobie pozwolić na zakup wszystkich, na które mam ochotę.
11. Powiedziała pani, że lektura trudniejszych pozycji dobrze się nie kończy. Chodzi o to, że później żyje pani tym, co czytała?
Dokładnie. Mam bardzo słabą PAMIĘĆ do tytułów i nazwisk. Potrafię skończyć całą książkę i jeśli jest tam jakieś specyficzne nazwisko, czytać je cały czas inaczej, niż powinnam. Tworzę je sobie po swojemu. Jeślinatomiast chodzi o zdarzenia, które są opisane… Mam zdolność do rozkładania tego wszystkiego na czynniki pierwsze. Zastanawiam się, dlaczego ktoś zrobił tak, a nie inaczej, co by było gdyby. Żyję tymi mocnymi rzeczami. Lekkie mnie rozluźniają.
12. Coś pani zareklamuje?
Ostatnio czytam „Wszystko co lśni” autorstwa Eleanor Catton. Ma prawie tysiąc stron i jest naprawdę niezła. Siedzę i sobie czytam, tym bardziej, że jestem teraz w fińskim Muonio. Mrozi tu nieziemsko, dni są coraz krótsze, bo mają 3 czy 4 godziny, więc książka idealnie wchodzi.
13. A muzycznie coś się w pani guście zmieniło? Raczej lubiła pani stare hity.
Nawet teraz lecą w tle! Chyba mam sentyment, bo długo się tego nasłuchałam, gdy mój brat był nastolatkiem, a ja młodą dziewczynką. Jakoś mi to zostało w głowie.
14. Ostatnio zaczyna panią wciągać wspinaczka.
Stawiam pierwsze kroki, ale bardzo mi się spodobało. Chciałabym kiedyś wylądować w naprawdę bardzo wysokich górach, w trudnych warunkach.
15. Znam panią całkiem nieźle i przyznam, że jakoś nie podejrzewałem rozwoju takiej pasji.
Sama siebie o wiele rzeczy w życiu nie podejrzewałam. Góry zawsze lubiłam. Przed wyjazdem do Muonio pierwszy raz zimą byłam na wysokim szczycie w Tatrach. Latem świetnie mi się chodziło, ale teraz… Teraz było fantastycznie! W śniegu czułam się jak ryba w wodzie. Miałam gorączkę, ale nie było możliwości, że odpuszczę. Góry dały mi to, co nazywa się zapomnienie. Chodzi o to, że jesteś tam, na jakiejś skale i jedyne, na czym się skupiasz i o czym możesz myśleć, to gdzie zaraz postawisz dłoń albo stopę. I że musisz się utrzymać, podjąć dobrą decyzję. To bardzo oczyszczające. Dzięki przypadkowi odkryłam trudniejszą stronę chodzenia i wspinania się po górach. Bardzo się z tego cieszę, bo tam jest dokładnie tak, jak chciałam, żeby było.
16. Widzi się pani w naprawdę wysokich górach, na Mount Evereście?
Słyszałam, że ten szczyt jest przereklamowany, a ja takich miejsc nie lubię.
17. Jest tam kilka mniej rozreklamowanych górek.
Niczego nie zapowiadam, ale chcę iść w tym kierunku. Bardzo mi się to podoba.
18. Czyli w góry po nartach!
Spokojnie. Fajnie, że coś takiego poczułam. Może kiedyś spróbuję.

Lukas Podolski - przedstawienie sylwetki

Lukas Podolski, 29-letni reprezentant Niemiec. Mistrz Świata z 2014 roku, jeszcze do niedawna zawodnik Arsenalu. Od 03.01.2015 roku nowy nabytek Interu Mediolan. Cel na najbliższe sześć miesięcy? „Pomóc Interowi w osiągnięciu Ligi Mistrzów”. Przybliżamy dla was sylwetkę pierwszego zimowego wzmocnienia w drużynie Nerazzurrich.
Swoją przygodę z „piłką kopaną” Łukasz Józef Podolski rozpoczął w wieku sześciu lat. Grał wtedy dla FC 07 Bergheim. Tam jego talent dostrzegli działacze 1. FC Koln i zakontraktowali go w 1995 roku. W wieku 18 lat ciągle grywał z juniorami, ale klub zaczął walczyć o utrzymanie w Bundeslidze. Trener Marcel Koller mając problemy budżetowe zaprosił Niemca z polskimi korzeniami na trening drużyny seniorów, a jego gra tak mu się spodobała, że wkrótce dał mu możliwość debiutu. Pomimo ostatecznej relegacji do zaplecza Bundesligi Poldi pokazał klasę i zdobył 10 goli w swoich pierwszy 19 występach. To najlepszy wynik w historii Bundesligi biorąc pod uwagę zawodników w wieku 18 lat.
Jego gra nie umknęła również oczom scoutów reprezentacyjnych i został powołany naEURO2004 rozgrywane w Portugalii. Sam zawodnik mógł i bardzo chciał grać dla reprezentacji Polski, jednak PZPN skutecznie utrudniło mu spełnienie marzeń, a Niemiecki ZPN z przyjemnością powitał go w swoich szeregach. W sezonie 2004/05 dzięki strzeleniu 24 bramek został najlepszym strzelcem drugiej ligi niemieckiej i pomógł Koln w powrocie do Bundesligi. Po tym awansie niemalże tylko w rękach tego młodego zawodnika pozostało utrzymanie zespołu poza strefą spadkową. Niemiec robił co mógł, strzelił 12 bramek, ale ostatecznie Koln po raz kolejny zostało relegowane.
Z czasem Podolski stał się integralną częścią reprezentacji Niemiec i stanowił o sile jej ataku razem z innym Niemcem o polskich korzeniach – Miroslavem Klose. Dobre występy w Koln i w meczach międzynarodowych przyciągnęły uwagę wielkich klubów, ale to Bayern Monachium wyłożył najbardziej interesującą ofertę i pokonał Liverpool, Hamburger SV, Werdera Bremę i Real Madryt. 1 czerwca 2006 roku Poldi przeniósł się do drużyny Bawarczyków. Transfer wart był 10 milionów euro. Debiut zaliczył w derbowym spotkaniu przeciwko BVB, ale zagrał tylko końcowe kilka minut spotkania. Niestety po tym, jak działacze Bayernu sprowadzili Lucę Toniego do swojego zespołu Podolski otrzymywał mniejszą ilość szans na grę, a trener Hitzfeld obok Włocha wolał stawiać Klosego. Niemniej jednak to właśnie z Bayernem Niemiec zdobył swoje pierwsze trofea – ligę i Puchar Niemiec. Po nieudanej przygodzie z Bawarczykami powrócił do Koln

Henning Berg : W mojej Legii nie chcę konspiracji [WYWIAD]

Legia tren (2).jpg

TEMPO: Jaka była Pana pierwsza reakcja na telefon od przedstawiciela Legii i propozycję pracy w Polsce?
Henning Berg: Uśmiechnąłem się w duchu, bo wasz kraj kojarzył mi się z … huczną imprezą. Pierwszy raz przyjechałem tutaj w 1993 roku na mecz kwalifikacji do mistrzostw świata w USA. Trafiliśmy wtedy do naprawdę trudnej grupy, z Holandią, Anglią, Turcją i z Polską, ale graliśmy świetnie i na kolejkę przed końcem rywalizacji mieliśmy szansę zapewnić sobie awans. Wystarczyło zdobyć komplet punktów w spotkaniu z waszą reprezentacją w Poznaniu. Udało nam się wygrać i to wysoko, bo 3:0. Nic dziwnego, że po takim sukcesie świętowaliśmy całą noc. Jak widać, mój pierwszy kontakt  z Polską był bardzo przyjemny.
Czyli nie bał się Pan, że przeprowadza się do kraju pijaków i złodziei?
Nie, w Norwegii nikt tak o was nie myśli. Poza tym zanim przenieśliśmy się z rodziną do Anglii, to spotkaliśmy wielu Polaków. Mało tego! Najlepszy przyjaciel mojego młodszego syna pochodził właśnie z waszego kraju. Norwegowie bardzo szanują Polaków i doceniają to, że jesteście pracowici. Tym bardziej, że u nas ta cecha zdaje się zanikać.
Naprawdę Norwegowie mają o nas tak dobre zdanie?
Polacy zachowują się tak, jak my 20 lat temu. Jesteście pracowici, chcecie się rozwijać, nie zadowalacie się tym, co macie. Teraz w mojej ojczyźnie ludzie są bogaci, wszystko przychodzi im łatwo, nie muszą się niczym martwić i to nas trochę rozleniwiło.
My, Polacy, wcale tak o sobie nie myślimy.
Bo wy lubicie mówić o sobie źle! Jesteście dumnym narodem, ale często brakuje wam pewności siebie. Zupełnie niepotrzebnie. Przecież jesteście normalnym europejskim krajem z wyjątkową kulturą. Przyjeżdżając tutaj, nie wiedziałem o Polakach zbyt dużo, jednak po roku wiem już sporo, między innymi o polskiej historii. Dzięki temu rozumiem wiele waszych zachowań, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Dobrze, rozwijamy się w wielu dziedzinach, ale jeśli chodzi o piłkę nożną, ten postęp jest mniejszy, niż byśmy chcieli.
Tak jak powiedziałem wcześniej – za dużo narzekania, a za mało wiary w siebie. Ekstraklasa ma swoje wady, ale też i zalety. Z mojej perspektywy współpraca z polskimi piłkarzami to sama przyjemność. Gołym okiem widać u nich ambicję, chęć bycia lepszymi. Do tego naprawdę potrafią sobie narzucić sporą dyscyplinę.
Mówi pan o dyscyplinie, ale nie zawsze udaje się ją utrzymać. Chodzi nam o Marka Saganowskiego i jego tort.
Marek był po prostu bardzo szczęśliwy, że zdobył swoją setną bramkę w Ekstraklasie, i chciał to uczcić. Oczywiście, powinien to zrobić w inny sposób, zachowując się bardziej profesjonalnie. Rozmawiałem z nim o tym, i „Sagan” wie, że źle zrobił.
Posypały się kary?
Porozmawialiśmy. Każdy z nas jest tylko człowiekiem, każdy popełnia błędy. Poza tym są takie chwile w życiu, które warto uczcić. Dla Marka strzelenie setnego gola w ekstraklasie było jedną z nich.
Jakub Rzeźniczak też nie zachował się najlepiej. Nie powinien udostępniać filmu w internecie.
Dla mnie to nie jest problemem. Nie chcemy kombinować w ukryciu, chować się przed kibicami. Nie chodzi nam o stworzenie atmosfery konspiracji. Oczywiście chciałbym, żeby takie rzeczy się nie zdarzały, ale skoro już stało się,to co się stało, nie widzę problemu w tym, że ludzie to zobaczyli.
Ciekawi nas, co usłyszeli działacze Legii, kiedy zwrócili się do pana z propozycją pracy?
Że wybrali bardzo zły moment i raczej nic z tego nie będzie, bo jestem bardzo bliski objęcia posady trenera w jednym z norweskich klubów. Właśnie dopinaliśmy szczegóły kontraktu. Mimo to władze Legii poprosiły o rozmowę, a ja pomyślałem sobie „Czemu nie?” Przecież pogadać zawsze można”. Spotkaliśmy się i koniec końców trafiłem do Polski. Wiecie dlaczego?
Dlaczego?
Ponieważ po tylu latach życia w świecie futbolu wiedziałem, że najważniejsi są ludzie, z którymi pracujesz. Szefowie Legii przedstawili mi swoją wizję rozwoju klubu i zachwyciłem się tym, co usłyszałem. Okazało się, że moje wartości i sposób myślenia były takie same jak przedstawicieli klubu. Ponadto mogłem sprowadzić swój sztab szkoleniowy z Paco Arnesenem i Kazimierzem Sokołowskim na czele, dzięki czemu wszystko przychodziło łatwiej.
Czyli możemy powiedzieć, że w Blackburn Rovers pracowali z panem nieodpowiedni ludzie. Co tam się stało?
Pracowałem tam dwa miesiące…
Krótko.
No, krótko. Trafiłem tam w środku sezonu, zespół był w rozsypce, okienko transferowe było już zamknięte, więc nie mogłem do zespołu sprowadzić żadnego zawodnika. Oczekiwania wszystkich dookoła były ogromne, a warunki do pracy… cóż, nie najlepsze.
To znaczy?
Kiedy zwalniają cię z klubu po dwóch miesiącach, to właściwie nie wiesz, co się stało, o co właściwie tym ludziom chodziło. Po co w ogóle cię zatrudniali, skoro tak szybko się z tobą pożegnali? Widziałem w futbolu naprawdę wiele, grałem w dobrych klubach, spotykałem na swojej drodze wielu ludzi piłki i muszę powiedzieć, że z taką sytuacją, jak wtedy w Blackburn nie spotkałem się nigdy.
Ma pan złe doświadczenia z Blackburn. Nie obawiał się pan, że w Legii może być podobnie, skoro pański poprzednik Jan Urban stracił pracę, mimo że zdobył mistrzostwo Polski, a zespół był liderem ligi?
To była trudna decyzja, ale władze klubu miały swoje powody, aby ją podjąć. Na pewno na mnie spadła dodatkowa presja, bo jako obcokrajowiec zastąpiłem miejscowego trenera, który mógł się pochwalić dużymi sukcesami. Czułem ją i dalej czuję, ale nie przeszkadza mi w pracy. Poza tym piłka nożna to presja.
Działacze przyjęli pana normalnie, a piłkarze? Byli stremowani tym, że ma ich trenować zwycięzca Ligi Mistrzów?
Nie sądzę, by któryś z zawodników o tym myślał. Poza tym wydaje mi się, że młodzi piłkarze musieli mnie najpierw wygooglować. Pewnie po moim wejściu do szatni pomyśleli sobie „kurde kim jest ten gość”. A tak poważnie, uważam, że wszyscy zareagowali normalnie.

Sensacja w Australian Open! Roger Federer żegna się z turniejem!

Roger Federer (fot. Getty)
Andreas Seppi okazał się groźnym konkurentem dla szwajcarskiego mistrza Rogera Federera. Seppi dobiegał niemal do każdej piłki, a Roger nie mógł wejść w swój rytm. Zaskoczeniem jest aż tak zła dyspozycja – w całym spotkaniu popełnił aż 55 niewymuszonych błędów.
4. set Federer rozpoczął od przełamania, potem przy stanie 5;4 miał szanse na wyrównanie. Jednak potem Włoch popisywał się świetnymi zagraniami i tym razem zwycięzca turniejów Wielkoszlemowych nie miał nic do powiedzenia.
Dla Włocha Andreasa Seppiego to jeden z większych sukcesów w jego dotychczasowej karierze. Po raz czwarty udało mu się awansować w Wielkim Szlemie do 1/8 finału.

Sylwetka Sławomira Szmala - fakty i ciekawostki

Szmal Sławomir.jpg

Sławomir Szmal urodził się 2 października 1978 roku w Strzelcach Opolskich. Jego pseudonim to kasa, mierzy 180 cm i waży 90 kg, w bramce potrafi zaskoczyć i obronić nawet te najmocniejsze rzuty. W naszej reprezentacji Szmal gra od 1998 roku – jest jedynym piłkarzem, który rozpoczął karierę w kadrze w latach 90., i gra w niej do dnia dzisiejszego. Przedstawiamy sylwetkę Kasy!
 
Jak to się zaczęło?
Sławek od samego początku kochał sport i wyróżniał się w grach sportowych. Na początku często grał w piłkę nożna, ale potem przekonał się do piłki ręcznej. Jego rodzina ma tradycje sportowe – ojciec, matka, stryj, wujek oraz siostra byli szczypiorniakami. Szmal na poważnie zaczął interesować się tą dyscypliną sportu w wieku 11 lat, kiedy dołączył do drużyny Stali Zawadzkie. Jego pierwszym trenerem był Jerzy Piechula.
Kariera w reprezentacji
Po raz pierwszy w barwach Polski Sławomir Szmal zagrał, gdy miał 19 lat – 19 sierpnia 1998 roku w meczu przeciwko Litwie w Goleniowie. W 2002 roku Kasa wziął udział w pierwszej dużej imprezie – zagrał na Mistrzostwach Europy w Szwecji. Jednak wówczas nasi reprezentanci nie odnieśli sukcesu – zakończyli turniej na dopiero 15. Miejscu. W 2003 roku wystąpił w MŚ, gdzie nasza drużyna zajęła 10. Miejsce. W 2007 roku Szmal wywalczył wraz z ekipą wywalczył swój pierwszy medal na ważnej imprezie – biało-czerwoni wywalczyli srebrny medal podczas MŚ w Niemczech. W lutym, w 2009 roku zdobył brązowy medal MŚ w Chorwacji. Natomiast 24 stycznia 2014 roku w meczu o 5. Miejsce uległ wraz z kolegami reprezentacji Islandii zajmując ostatecznie 6. Miejsce na ME w Danii.
CIEKAWOSTKI:
  1. Ma żonę Anetę, z którą ma syna – Filipa
  2. W 2009 roku zdobył wyróżnienie dla najlepszego piłkarza ręcznego świata
  3. W 2010 roku zajął 6. Miejsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego
  4. Mimo iż jest bramkarzem, to strzelił 2 gole.
  5. Niemieccy kibice mówią na niego „Katze”, co oznacza „Kot”
  6. Jego hobby to bilard, tenis, surfing oraz… zbieranie grzybów

PŚ w biegach: Jaśkowiec 11, Kowalczyk słabo

Justyna Kowalczyk (fot. Getty Images)
Wydawało się, że nieobecność Marit Bjoergen i Therese Johaug zwiększy szansę Justyny Kowalczyk na dobry rezultat. Polka była najwyżej rozstawioną zawodniczką i tym samym na trasę wybiegła, jako ostatnia. Od samego początku nasza reprezentantka traciła dużo, po 3,5 km jej strata wynosiła już 30 sekund.
Z każdym kilometrem Justyna spadała w klasyfikacji. Po 6,9 km była 26., a ostatecznie na mecie była 36. Dobrze pobiegła druga z Polek, partnerka treningowa Kowalczyk – Sylwia Jaśkowiec , która zajęła 11. miejsce.
Justyna Kowalczyk nie pobiegła dziś dobrze, nawet można rzec, że słabo, bo stawka zawodniczek nie była najlepsza. Jednak Polka, jak sama mówi płaci jeszcze wysoką cenę. Wiemy dlaczego Justyna nie ma dobrej wytrzymałości w tym sezonie, ale pocieszeniem może być fakt, że w następnym sezonie będzie lepiej. ;)
Jutro zawodniczki pobiegną w sprincie stylem dowolnym – transmisja od 12.15. Natomiast w niedzielę spotkają się z dystansem 15 km – to będzie bieg łączony o godzinie 12.15.

Andrea Pirlo: Jestem piłkarzem drugiego planu [WYWIAD]

TEMPO: Ilu kolegów z boiska czy działaczy obraziło się do przeczytaniu pańskiej książki „Myślę, więc gram”?
PIRLO: Na pewno nie wszyscy, którzy przeczytali, byli szczęśliwi. Pisałem ją nie po to, aby wszystkich uszczęśliwić. To normalne, że kiedy odsłaniasz część kulis, nie wszyscy są zachwyceni. Ale nie sądzę, aby tylko z powodu tej książki przybył mi jakiś nowy wróg.
Książka robi furorę. Dlaczego zdecydował się pan ją napisać – dla jeszcze większego rozgłosu, pieniędzy?
Zabrzmi to patetycznie, ale napisałem ją dla moich fanów na całym świecie. Nie pisałem jej dla pieniędzy. Od dawna namawiano mnie, bym napisał książkę. Nie chciałem jednak, aby była to typowa autobiografia. Chciałem pokazać fanom futbol od kulis. O czym myślą piłkarze, gdy nie ma kamer telewizyjnych, jak się zachowują. Co nimi kieruje, gdy podejmują decyzję nie zawsze zrozumiałe dla niewtajemniczonych.
Geniusz, profesor, perfekcjonista – co czuje pan, gdy czyta takie epitety na swój temat?
Po to gram w piłkę, aby sprawiać radość innym i sobie. Mimo wielu lat na boisku wciąż jest bardzo przyjemnie słuchać takich słów.
A opinie, że jest pan najlepszym rozgrywającym w historii calcio?
Z nią się nie zgadzam. Byli lepsi
Jak to możliwe, że tak genialny piłkarz nie występował nigdy poza Serie A?  Negocjował pan z Barceloną, Realem i Chelsea. Do tych dwóch pierwszych, jak pan napisał, poszedłby nawet na czworakach.
Tak potoczyło się życie i nie ma co do tego wracać. Mimo wszystko jestem szczęściarzem, bo z klubami, w których grałem, osiągałem wielkie sukcesy.
Przed mundialem w Brazylii zapowiadał pan, że kończy reprezentacyjną karierę. Jakich argumentów użył nowy selekcjoner Antonio Conte, że zdołał przekonać pana do zmiany decyzji?
Gdyby to ktoś inny został selekcjonerem, nie zdołałbym się przekonać. Siedziałbym w domu i oglądał kolejne mecze reprezentacji. Z Conte doskonale pracowało mi się w Juventusie Turyn. Teraz poprosił mnie, abym pomógł mu tworzyć nową Squadra Azzurra. Nasza rozmowa nie była długa. Odpowiada mi jego wizja futbolu, jego pasja, dbałość o szczegóły, dążenie do perfekcji. Jemu nie mogłem odmówić.
Wierzy pan jeszcze, że otrzyma wreszcie Złotą Piłkę? W 2012 roku wydawało się, że musi pan ją dostać, tymczasem nie złapał się nawet do czołowej piątki…
Dopóki gram w piłkę, to czysto teoretyczne mam szansę, że jeszcze otrzymam tę nagrodę. Ale tak naprawdę nie zaprzątam już sobie tym głowy.
Czuje się pan gorszym zawodnikiem niż Cristiano Ronaldo czy Leo Messi, którzy w 2008 roku zdobywają tytuł Piłkarza Roku?
Nie. Znam swoją piłkarską wartość, ale jestem skromnym człowiekiem, który ma to szczęście, że robi to, co lubi. Messi i Ronaldo to są wybitni piłkarze, którzy strzelają po sto goli w sezonie…
Pan ma za to pewnie tyle samo asyst, od pana rozpoczynają się też akcje, po których pada kilkadziesiąt goli..
A kto na to zwraca uwagę? Asystenci to ludzie drugiego planu. O zwycięstwach decyduje większa liczba goli. To one się liczą i to do najlepszych strzelców mają słabość ci, którzy przyznają nagrody indywidualne.
W książce w różnym świetle przedstawia pan kolegów z boiska. Na przykład Alessandro Matri to hipochondryk. U Simone Inzaghiego przedmeczowy stres powoduje biegunkę. Wybuchowego Gennaro Gattuso nazywan pan wieśniakiem. Którego z nich zabrałby pan na bezludną wyspę?
Zdecydowanie Gattuso. Z nim nawet na bezludnej wyspie nie byłoby nudno. Byłoby się z kogo pośmiać.
Dlaczego nazwał pan Jerzego Dudka tańczącym osłem?
Nie miałem zamiaru go urazić. Podczas Finału Ligi Mistrzów z 2005 roku Dudek na linii bramkowej zachowywał się bardzo nietypowo, cały czas był w ruchu. Jednakże nie nazwałem go osłem. Czasem jest trudno przetłumaczyć coś na inny język. W tym przypadku znaczenie moich słów zmieniło się diametralnie.

Andrea Pirlo in Juventus - 2.jpg

Piotr Żyła dokonuje trudnego wyboru!

1. Kryształowa kula czy mistrzostwo świata?
- Kryształowa Kula
2. Mała skocznia w Hinzenbach czy mamut w Vikersund?
- Zdecydowanie Vikersund, tam skoczyłem 232,5metra.
3. Początek sezonu w Kuusamo czy Klingenthal?
- Klingenthal. W niedzielę byłem tam 14.
4. Igelit czy śnieg?
- Śnieg
5. Sylwester z kolegami z kadry czy żoną?
- Z małżonką
6. Czytanie książki czy surfowanie w internecie?
Internet
7. Piwo czy wino?
Piwo
8. Popcorn czy chipsy?
Chipsy
9. Pizza czy schabowy?
Pizza
10. Zakupy w centrum handlowym czy w sieci?
W sieci
11. Za kierownicą szybko czy spokojnie?
Zależy gdzie i kiedy
12. Po zakończeniu kariery trener czy menedżer?
Trener
13. Disco polo czy MUZYKA klasyczna?
Disco polo
14. Adam Małysz czy Kamil Stoch?
Hmmm.. Odmawiam odpowiedzi.
15. Piłka nożna czy siatkówka?
Piłka nożna
16. Sauna czy masaż?
Masaż